16.10.: Niedziela stała pod znakiem wydarzeń sportowych, w których uczestniczyły trzy drużyny wywodzące się z Sierakowa Śląskiego. Zarówno piłkarze jak i strzelcy mogą zaliczyć swoje występy do udanych!
Juniorskie derby gminy dla LKS'u!
Rano piłkarska ekipa juniorów rozgromiła w Ciasnej tamtejszego Rybaka aż 7:1 w meczu o mistrzostwo A-klasy. Jednostronny przebieg spotkania udowadnia, że podopieczni Norberta Dragon znajdują się w bardzo dobrej formie. Kto by pomyślał, że młodzi piłkarze z Sierakowa, przekwalifikowani niedawno z kategorii trampkarzy na ligę juniorów, będą spisywać się tak dobrze! Sami musimy odszczekać kilka ostrych recenzji odwołujących się do początkowych zmagań w lidze kiedy to juniorzy z Sierakowa otrzymywali spore baty. Drużyna dojrzewa szybciej niż mogło się to wydawać. Jeśli młodzież nie wpadnie w samozachwyt i będzie pracować z takim skutkiem... już za kilka lat z powodzeniem zacznie wygryzać starszych kolegów z zespołu seniorów.
Skład LKS'u Sieraków: Loose - Kaczmarek, Wiechoczek M., Pietrucha, Krawczyk - Francik, Piecka, Miozga, Połomski - Wiechoczek K., Janczura. Trener: Norbert Dragon
Bramki dla LKS'u: Janczura 2, Wiechoczek K., Wiechoczek M., Pietrucha, Piecka, Połomski.
Sierakowski charrrrrakter!
O godzinie 15:00 na boisku sportowym w Sierakowie swoje spotkanie rozpoczęli seniorzy LKS'u, którzy podejmowali Śląsk Koszęcin. Jak wspominaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi - było to niezwykle ważne spotkanie dla układu ligowej tabeli. Na dobry wynik liczył zwłaszcza Śląsk, zajmujący wysoką, czwartą pozycję. Z kolei ekipa z Sierakowa chciała jak najszybciej zapomnieć o ubiegłotygodniowej porażce w Kuczowie...
Pierwsze minuty meczu ujawniły te zamiary. Gra toczyła się w środku pola a poczynania obu drużyn były ostrożne i badawcze. Żaden z zespołów nie ryzykował błędu. Wyróżniającym się zawodnikiem był jednak Marcin Wiechoczek. Pomocnik LKS'u szalał na prawym skrzydle wprowadzając nie małe zamieszanie w szeregi Śląska. W 6 minucie mógł nawet strzelić gola lecz ładny strzał z półwoleja w wykonaniu Wiechoczka przeleciał nad poprzeczką bramki Piotra Strużykowskiego. Kiedy mecz nabrał bardziej dynamicznego tempa, w 9 minucie po przypadkowym starciu w polu karnym pechowej kontuzji doznał młodziutki bramkarz LKS'u - Krystian Kierat (uraz kostki). Między słupkami stanął więc Mateusz Marzec, który rozpoczął mecz w roli napastnika. Co prawda Marzec miał za sobą bramkarskie epizody lecz w ostatnich tygodniach łapał piłkę jedynie pod pachę gdy po skończonym treningu gdy wędrował z nią do szatni. Nieoczekiwana zmiana z pewnością skrzydeł gospodarzom nie dodała ale... mecz toczył się dalej.
Kolejne, bezbarwne minuty zawiodły tych, którzy spodziewali się widowiskowych akcji i polotu w wykonaniu zespołów z, jakby nie patrzeć, czuba tabeli. Zamiast tego z boiska zaśmierdziało "A-klasowym szambem" gdzie oprócz fauli, krzyków i gróźb nie działo się nic innego. Dorzucając do tego sędziowskie błędy... można było tylko współczuć młodym chłopcom, którzy rzekomo grają w A-klasie dla przyjemności. Dopełnieniem tej fazy gry był potężny strzał Damiana Kisielewskieo z rzutu wolnego. Kapitan LKS'u trafił wprost w Macieja Nowakowskiego. Zawodnik gości padł na murawę i dochodził do siebie przez dobre dwie minuty. Nie popisali się przy tym kibice z Sierakowa, którzy skwitowali zdarzenie złośliwym śmiechem.
Ostatnie 20 minut pierwszej połowy to (wreszcie) płynne i coraz bardziej przemyślane akcje obu drużyn. Nieźle spisywał się Marzec, który obronił kilka strzałów gości. Miejscowi także złapali swój rytm lecz nie stworzyli sobie wyrazistych okazji bramkowych. Kiedy wydawało się, że do przerwy kibice nie zobaczą goli, nieoczekiwanie na prowadzenie wyszli goście. W 42 minucie, po dośrodkowaniu w pole karne do piłki wyszedł Marzec, który w momencie piąstkowania odwrócił się tyłem i nieczysto wybił futbolówkę. Ta trafiła pod nogi Bartosza Sadowskiego. Znajdujący się na 20 metrze pomocnik Śląska nie zastanawiał się zbyt długo i jego mocny strzał trafił do bramki mimo próby zablokowania uderzenia przez obrońców LKS'u. Gol dla gości rozjuszył podopieczych Adama Jelonka, którzy rzucili się do odrabiania strat. Gra znów się zaostrzyła a w 45 minucie arbiter główny - Jarosław Gazda mógł spokojnie odgwizdać rzut karny dla LKS'u po brutalnym faulu kapitana gości - Dariusza Świtały na Marcinie Wiechoczku lecz gwizdek sędziego milczał. Jakby nie patrzeć - koniec pierwszej odsłony oznaczał męską dyskusję zarówno w jednej jak i drugiej szatni. Mało okazji bramkowych, nerwowość i brak ładu taktycznego... to trenerom podobać się nie mogło.
Po zmianie stron w obozie LKS'u doszło do, jak sie okazało, bardzo dobrej zmiany w ustawieniu LKS'u Sieraków. Na boisku pojawił się Michał Koziarski, który zastąpił Mateusza Sochackiego. Koziarski zasilił linię obronną, z której w głąb pola przesunął się Damian Kisielewski. Kapitan miejscowych popisał się kilkoma prostopadłymi zagraniami uruchamiając szybkich skrzydłowych - znakomitego tego dnia Wiechoczka oraz Damiana Kaczmarzyka. Nieco zdezorientowani goście cofnęli się do własnej strefy obronnej. Efektem transformacji w składzie LKS'u był groźny strzał głową w wykonaniu Kaczmarzyka lecz piłka nie znalazła drogi do bramki Śląska. Rozpędzeni Sierakowianie podgryzali rywala aż do 69 minuty kiedy to udało im się wyrównać. Z pomocą przyszedł im jednak... Dariusz Światała, który po rzucie rożnym egzekwowanym przez Wiechoczka niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
Sfrustrowani piłkarze z Koszęcina zaczęli grać nerwowo, co nie oznacza, że nie zamierzali atakować bramki gospodarzy. Tylko dobra obrona Marca uchroniła Sieraków od utratu drugiej bramki gdy w 71 minucie zza pola karnego groźnie uderzył Kamil Dobosz. Kilka minut później Marzec paruje piłkę na poprzeczkę po uderzeniu Nowakowskiego. W końcówce spotkania mecz nabierał coraz większych rumieńców doprowadzając do obustronnej wymiany ciosów, nie tylko tych sportowych. Odczuł to bramkarz gospodarzy agresywnie atakowany przez Pawła Jendrzejczyka. W 82 minucie ciśnienia nie wytrzymał bramkarz Śląska. W wyścigu po piłkę sfaulował on szybszego Marcina Wiechoczka, a że działo się to w polu karnym - sędzia Gazda odgwizdał "wapno" dla miejscowych. Aż wstyd dodać, że w tak ewidentnej sytuacji arbiter konsultował jeszcze się z jednym ze swoich asystentów! Ciężar wykonania rzutu karnego wziął na siebie Damian Kisielewski, który bez respektu ruszył do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze. Kapitan LKS'u strzelił jednak "panu Bogu w okno" doprowadzając do rozpaczy sympatyków swojej drużyny. Tak smakowity kąsek, który uciekł Sierakowianom z talerza, podciąłby skrzydła nie jednej drużynie lecz nie po raz pierwszy zespół LKS'u pokazał swój wielki charakter. Cztery minuty po nie wykorzystanym rzucie karnym, w pobliżu bramki Strużykowskiego znalazł się nie kto inny jak... Damian Kisielewski. Otrzymawszy piłkę od Mateusza Kotali, zakręcił on jednym z obrońców Śląska i oddał niespodziewany strzał, po którym futbolówka wpadła do bramki tuż przy prawym słupku. Szał radości w szeregach gospodarzy był zrozumiały. Drużyna Adama Jelonka, mimo przeciwności losu, wróciła zza światów i w dramatycznej końcówce dowiozła prowadzenie do ostatniego gwizdka!
Po zaciętym i trudnym meczu LKS łowi kolejny w tym sezonie komplet punktów, który pozwala na oderwanie się od dolnych rejonów tabelli i sprawia, że Sierakowianie mogą myśleć o zachowaniu dobrej lokaty. Śląsk Koszęcin charakteryzuje się prostym, efektywnym sposobem gry, który niejednokrotnie może okazać się bardziej niewygodny dla rywala niż cudowne zagrania bez pożytku. O zwycięstwie LKS'u zadecydowały nie tyle umiejętności co upór i lepsze przygotowanie kondycyjne. Kibice nie kryją zadowolenia i z optymizmem wyczekują wielkich derbów gminy, które obejrzą w Sierakowie za dwa tygodnie kiedy zawita tu Rybak Ciasna. Wcześniej LKS wyjedzie na trudny teren do Herb.
.
LKS Sieraków Śląski - Śląsk Koszęcin 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Sadowski ('42), 1:1 Świtała ('69 - samobójcza), 2:1 Kisielewski ('86).
Sieraków: Kierat (Rejak '9) - Kisielewski (k), Nowak, Olczyk, Lesch - Wiechoczek, Sochacki (Koziarski '46), Kotala, Kaczmarzyk - Marzec, Knopik (Droździok '70). Trener: Adam Jelonek / Koszęcin: Strużykowski - Świtała (k) (Kożuch '75), Rogocz, Pietrzyk, Sadowski B. - Sadowski P., Dobosz, Jendrzejczyk, Grabolus - Nowakowski (Luban '62), Pawełczyk. Trener: Dariusz Sadowski.
Żółte kartki: Knopik, Wiechoczek (Sieraków) oraz Rogocz, Dobosz, Jendrzejczyk, Kożuch (Koszęcin).
Sędziował: Jarosław Gazda, Widzów: 100.
Wyniki, tabela oraz dodatkowe informacje: www.lkssierakowslaski.futbolowo.pl
Brąz dla strzelców z Sierakowa!
Niemal samowystarczalni, wciąż działający w cieniu, kompletnie olani przez organizatorów Wojewódzkich Dożynek w Ciasnej... robią swoje i przynoszą nam powody do dumy! Reprezentacja Klubu Strzeleckiego LOK Sieraków Śląski zdobyła brąz podczas niedzielnych Zawodów o Puchar Prezesa Śląskiej Organizacji Wojewódzkiej LOK! Impreza odbyła się w Jaworznie-Szczakowej. Nasz zespół, startujący w stawce kilkunastu ekip z całego regionu, ustąpił tylko podwójnej drużynie z Bierunia (drugi zespół mistrzostw Polski), co należy uznać za bardzo duży sukces. Do srebra Sierakowianom zabrakło zaledwie 10 punktów. Zawodnicy z Sierakowa dobrze spisali się także w klasyfikacji indywidualnej - Kinga Zając była piąta a Mariusz Nowak ukończył zawody na szóstej pozycji. Serdecznie gratulujemy, a ci którzy odstawiają strzelectwo na pobocze - niech się wstydzą!
Wyniki zawodów: 1) Bieruń I (1520/1500 punktów), 2) Bieruń II (1447), 3) LOK Sieraków (1437).