- Błąd
Z dziejów OSP
Trudno wyobrazić sobie polską wieś bez jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej. Charakterystyczny głos strażackiej syreny rozlegający się w miastach... ginie wśród tysięcy innych dźwięków. Kiedy jednak słychać go we wsi... staje się on czymś wyjątkowym. Budzi zachwyt i pokorę. Sprawia, że najbliższa chwila należeć będzie do ochotników, którzy narażają siebie dla innych. Ludzie pospiesznie podchodzą do płotów, by popatrzeć na mknący wóz - tak było, jest i będzie. Taka jest niepisana zasada, dobry obyczaj i wyraz szacunku dla strażaków. Poniższe zapiski są zapewne kroplą w morzu historii naszej jednostki. Poczynimy jednak starania aby niniejsze zbiory pęczniały od kolejnych wspomnień i służyły przyszłym pokoleniom... przy dźwiękach Hymnu Świętego Floriana - patrona strażaków!
18 grudnia 1960 roku w siedzibie OSP Sieraków od samego rana trwały przygotowania do szczególnej uroczystości. Oto bowiem strażacy mieli otrzymać nowy wóz bojowy. W Sierakowie zjawili się przedstawiciele najważniejszych komórek zarządzających okolicznymi jednostkami: Komendant Wojewódzki Straży Pożarnych - płk Komorowski, Inspektor Zarządu Okręgu Związku OSP - płk Mikuła, Kierownik d/s Technicznych Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnych - kpt Ponikowski, Komendant Powiatowy Straży Pożarnych w Kłobucku - asp Atłasik, Prezes Zarządu Oddziału Związku OSP - dh Wiktor Jaklik, Komandant Rejonowy - Stanisław Radzioch, trzech druhów z Komendy Powiatowej Straży Pożarnych w Lublińcu - Gerhard Klama, Antoni Niesłony, K. Ochman, którzy byli głównymi mechanikami remontowanego auta.
Pod sierakowską remizę zajechał konwój samochodów, spośród których wyróżniały się Warszawy - ówczesny szczyt marzeń polskich kierowców. Zaproszonych gości witali: Naczelnik OSP Sieraków Śląski - Wiktor Leś (Lesch) oraz ówczesny Prezes naszej jednostki - Jan Faluta. Przed bramą remizy ustawiono Stara 26. Wóz zastąpił starego Opla, który służył strażakom od zakończenia wojny. Uroczystości pamiętają weterani, którzy znaczną część swojej młodości poświęcili dla sierakowskiej jednostki - Za Niemca - wspomina pan Jan Suda - po drugiej stronie ulicy wiodącej na Olesno mieszkał Michalik. Kiedy w jednostce nie było jeszcze aut Michalik użyczał koni, które do pożaru ciągnęły pompy zamontowane na kołach. Czasem kiedy zwierzęta pasły się na pobliskiej łące a rozlegał się alarm... same biegły pod remizę! Michalik gonił je potem z całym oprzyrządowaniem w rękach! Więcej było śmiechu niż gaszenia - dodaje Suda. Potem czasy się zmieniły. Po wojnie był Opel z niewielką kabiną dla kierowcy i odkrytymi ławeczkami dla strażaków. Nowy Star wymagał ciągłej opieki. Czasem z wyjazdu do pożaru wracało się i trzy dni, bo co kilka kilometrów trzeba było coś naprawiać - pamiętają starsi ochotnicy. Kariera wozu w Sierakowie Śląskim zakończyła się niespodziewanie podczas... grzybobrania, na które w okolice Przywar przyjechali Edward Gierek i Jerzy Ziętek. Wówczas to nasi strażacy wysłani zostali aby zabezpieczać Towarzyszy chcących zaczerpnąć świeżego powietrza na łonie natury. Jerzy Ziętek rozkochany był w polskich jednostkach strażackich. Opowiada pan Henryk Dymarek - Ziętek przyszedł obejrzeć naszego Stara i nie mógł przeboleć, że musimy wypełniać swoją służbę tułając się w takim gracie! Po dwóch tygodniach w Sierakowie Śląskim był już nowy wóz a poczciwy Star 26 powędrował do OSP w Molnej.
Zdjęcia dokumentujące wydarzenie stanowią nie tylko wartościową pamiątkę uroczystości z 1960 roku ale też przedstawiają ówczesny Sieraków. Kiedy na zdjęciu obok naczelnik Faluta wita się z pułkownikiem Komorowskim za... drzewami stoi wysoki maszt zbudowany ze stalowych elementów. Służył wcześniej jako wojskowa instalacja nasłuchowa. W Sierakowie pozostawili go Rosjanie. Wielki kasztan, który rośnie dziś obok przystanku był wtedy niewielkim drzewem. Obecny budynek przedszkola stanowił wówczas siedzibę milicji. Przy ulicy wiodącej na Olesno znajdował się kiosk, tuż przed posesją zegarmistrza, którego już tutaj nie ma. Inne zdjęcie wykonane pod gmachem poczty przedstawia drogę na Lubliniec. Okolica była jeszcze na tyle pusta, że z centrum wsi widoczny był budynek sierakowskiej szkoły. Sama remiza ozdobiona była latarnią, herbem, zegarem i napisem. Budynek nie był jednak pierwszą siedzibą OSP w naszej wsi. Pierwszy powojenny gmach, zbudowany wyłącznie z drewna, znajdował się w tym miejscu lecz nieco w głębi placu. Później dopiero, bliżej drogi, postawiono garaż z cegły i wieżę, w której rozwieszano strażackie węże do suszenia. Ludzie powiadają też, że jeszcze przed wojną remiza stała przy ulicy Dobrodzieńskiej.
Współpraca: Krzysztof Strzoda, Henryk Dymarek, Jan Suda (OSP Sieraków).
| {gallery}galeria/osp/Przekazanie_wozu_18_12_1960{/gallery} |
Poprawiony ( czwartek, 28 października 2010 22:37 )










Z dziejów OSP.























































Komentarze
Chciałem zapytać, czy znajdzie się jakaś chętna osoba i poprawi nazwy własne, nazwiska i nazwy miejscowości. Wszystkie są napisane z małej litery.
Pozdrawiam.
klc
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.